Jola 33 kg

jola

Swoją przygodę z odchudzaniem zaczęłam w marcu 2015r. Do tej pory udało mi się schudnąć 33kg i mam nadzieję, że to jeszcze nie koniec. Na początku roku stwierdziłam, że przydałoby się „poruszać” i zaczęłam poszukiwanie zajęć fitness. Tak oto w ten sposób trafiłam na Renatę. Zupełnie przypadkowo (a możę i nie:).

Niejednokrotnie jak wiele z nas stosowałam w swoim życiu diety, które polegały na odchudzaniu „od-do”. Z lepszym lub to gorszym skutkiem, ale tym samym rezultatem, czyli znienawidzonym efektem jo-jo. Przez ostatnie 2 lata nastąpił drastyczny wzrost wagi o 20kg. Stwierdziłam, że albo teraz ktoś profesjonalnie pokaże mi jak jeść, albo nigdy już nie założę spodni w rozmiarze mniejszym niż 46. Tak naprawdę zdawałam sobie sprawę z tego jak powinno się odżywiać. Co jeść, co wyeliminować, o regularności spożywania posiłków, ale nic z tym w ostatnim czasie nie robiłam. Pamiętam jak Renata pytała mnie, o której jem posiłki, to stwierdziłam, że oprócz godzin wieczornych to moje jedzenie nie ma nic wspólnego z regularnością, a nie o taką regularność przecież chodzi. Brak śniadania (bo po co skoro nie jestem głodna), jedzenie byle czego, byle jak, byle gdzie… to była norma. Nie zastanawiałam się czy dana rzecz mi zaszkodzi, miałam ochotę to jadłam, a że czasami była to 22-23…

Na wizytach u Renaty zrozumiałam, że aby osiągnąć efekt, a najważniejsze go utrzymać to trzeba po prostu zmienić sposób odżywiania na zawsze, a także włączyć ruch w grafik tygodniowego planu. Człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wielu rzeczy. Piszę to ja wielki śpioch, który teraz wcześniej wstaje, żeby przygotować sobie posiłki. A dodatkowo 2-3 razy w tygodniu, najczęściej wieczorem chodzę na fitness. Weszło mi to w nawyk i nie zastanawiam się czy mi się chce czy nie, po prostu idę, bo widzę efekt. Oczywiście nie zawsze było tak różowo, kolorowo. Ale naprawdę jeśli się czegoś chce i „zaciśnie się zęby” to i efekt się pojawi. Tym bardziej, że Renata naprawdę mi to ułatwia. Tak dopasowała dietę (jak zwykła mówić: racjonalne odżywianie), że nie chodzę głodna. Potrawy są smaczne, a co za tym idzie nie jestem „sfrustrowana” kolejną dietą i łatwiej jest mi się dostosować  do kolejnych zaleceń. A także zaakceptować fakt, że w taki sposób będę się odżywiać do końca życia. Mam więcej energii, jestem mniej śpiąca, mniej zmęczona, zniknął problem zdrowotny. Dodatkowo Renata ułożyła mi plan treningowy na siłownię, „oswoiła” ze sprzętem:) Kiedy widzi, że skóra na udach powinna być bardziej napięta mówi: Jola ćwicz uda..tak i tak… Cały czas kontroluje, a jednocześnie daje swobodę w podejmowaniu decyzji. Na przykład kiedy i jak „zgrzeszyć”, czyli zjeść coś zakazanego, wypić drinka. Uczy kontrolowania się. Bo nie ukrywam, że zdarzają się sytuacje, że wyciągam rękę po czekoladę (i nie tylko), ale uczę się, żeby były to dwie kostki, a nie cała tak jak to się czasami zdarzało.

Najważniejsze co wyniosłam ze spotkań z Renatą to zmiana sposobu myślenia na temat jedzenia. Bo jak wiemy odchudzanie to przede wszystkim „zmiana w głowie”-psychice. Dlatego też Renata jest dla mnie nie tylko świetną dietetyczką, ale i znakomitym psychologiem.