Dobre samopoczucie, czy chwila przyjemności?

99% osób, które przychodzi do mojego gabinetu, chce poprawić swoje samopoczucie.
1 % to osoby, których samopoczucie jest świetne i nie mają potrzeby wprowadzania zmian. Wszyscy jednak zaczynając zdrowy stylu życia, widzą korzyści i odczuwają je na gruncie zawodowym i prywatnym.

Co cieszy najbardziej moich klientów?:

– więcej energii życiowej i zadowolenie z siebie,

– większa pewność siebie i bliższe relacje z innymi,

– lepsza organizacja dnia, więcej załatwionych spraw,

– uratowana garderoba i odzyskane ulubione dżinsy.

Jak osiągnąć stan dobrego samopoczucia, nie wpadając w pułapkę chwilowych przyjemności?

Wracasz do domu po ciężkim dniu pracy, siadasz wygodnie w fotelu i sięgasz po leżące na stoliku przekąski, a może siedzisz 8 godzin w biurze i jedyną chwilą radości jest wypijana kawa + smaczne ciastko? W jednym i drugim przypadku fala przyjemności zaczyna cię miło zalewać. Uwalnia się dopamina, która stymulując mózg podnosi poziom zadowolenia, wraca dobry humor i znowu uśmiechasz się do siebie. Jest dobrze. Czy trzeba więc z tego rezygnować?

Jedno z częstych pytań które słyszę na pierwszym spotkaniu to:

 „Czy muszę zupełnie rezygnować z chwilowych przyjemności, czy mogę je tylko ograniczyć?”

Nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. Wiele zależy od nas – naszych doświadczeń, nawyków, motywacji i silnej woli. Mogę jednak opisać, jakie rozwiązania wybierają osoby będące na początku drogi zdrowego stylu życia. Podzielę je na trzy grupy. Pierwsza potrafi zachować umiar, zjeść tylko jedną czekoladkę i wypić okazjonalnie lampkę wina. Druga grupa woli radykalne rozwiązania, czyli odstawienie pokusy w obawie przed natrętnymi myślami o przyjemnym haju. Trzecia potrzebuje małych kroczków, stopniowego wprowadzania zmian i częściowego ograniczania swoich przyjemności.

W zależności od dostarczanego bodźca, możesz być w innej grupie. Dla jednych nie będzie problemem kawa, ale trudno im będzie ograniczyć picie wieczornego piwa. Dla innych alkohol może nie istnieć, ale bez czekolady nie potrafią żyć. Co ciekawe, już wiele razy słyszałam, że łatwiej było komuś rzucić palenie niż odstawić słodycze.

Dopamina – sprawca całego zamieszania.

Dopamina to neuroprzekaźnik syntezowany i uwalniany w mózgu, który poprawia samopoczucie, dodaje energii i zwiększa chęć do działania. W normalnych warunkach wydzielanie dopaminy jest korzystne, bo dzięki niej powtarzamy czynności niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Problem pojawia się, gdy nadmiernie pobudzimy wydzielanie dopaminy i zaczniemy mieć trudności z jej kontrolowaniem. Przykładowo jedząc coś, co uważamy za smaczną przekąskę, podniesie jej poziom o 50%, a zapalając papierosa nawet o 200%. Nietrudno się więc domyślić, że trudno jest zaprzestać wykonywania tych przyjemnych czynności.

Ponad 60 lat temu naukowcy Olds i Milner wykonując badania na szczurach odkryli, że stymulując obszary uważane za siedzibę przyjemności, wydzielanie dopaminy zwiększa się i poziom zadowolenia u zwierząt rośnie. Doznania te były tak silne, że szczury wolały paść z wyczerpania niż przerwać doświadczenie.

Następuje tu zjawisko tolerancji, które objawia się dostarczaniem coraz to większej ilości pożądanej substancji, aby utrzymać atrakcyjne dla nas doznania. Co to oznacza w praktyce? Spożywając jedzenie uznawanie przez nas za pożądane, silnie pobudzamy ośrodek przyjemności w mózgu, który przyzwyczaja się do wysokiej dopaminy i czerpanie zadowolenia ze zwykłych posiłków, o mniej atrakcyjnych smakach staje się utrudnione.

Odkryj, czym jest prawdziwa przyjemność.

Analizując nasze codzienne zachowania możemy odkryć, że nie zawsze chodzi tylko o przyjemne doznania związane np. z jedzeniem i piciem. Czasami potrzebujemy zupełnie czegoś innego, ale nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

Charles Duhigg w książce “Siła Nawyku” opisuje na własnym przykładzie swoją prawdziwą przyczynę sięgania po kolejne ciastko. Charles na co dzień pracował w biurze. Koło godziny piętnastej robił sobie przerwę, podczas której przeważnie chodził na firmową stołówkę. Za każdym razem decydował się na pyszne ciastko i chwilę pogawędki ze znajomymi z pracy. Po kilku dniach dostrzegł, że codziennie powtarzał ten sam schemat.

Obserwował się przez kolejne dni i zrozumiał, że to nie słodki smak czekolady powodował chęć wyjścia z pracy. Tak naprawdę potrzebował oderwania się od czynności biurowych i porozmawiania z drugim człowiekiem.

A jakich odkryć dokonali moi klienci.

Kawa w pracy – to potrzeba chwili odpoczynku, oderwania od biurka i rozprostowania nóg w drodze do ekspresu z kawą.

Wspólna pizza w porze lunchu – była chęcią nawiązania więzi społecznych i poczucia przynależności do grupy.

Podjadanie kabanosów w sobotnie popołudnie – okazała się przejawem nudy i braku innych ciekawych czynności do wykonania.

Dobre samopoczucie – od czego zacząć?

Prawdziwe dobre samopoczucie to zdrowe nawyki, akceptacja siebie, umiejętność radzenia sobie z emocjami i pielęgnowanie relacji z bliskimi. Chwilowe przyjemności nigdy tego nie zastąpią, co więcej jeśli wymkną się spod kontroli cała nasza uwaga i energia zostanie skierowana na chęć zaspokajania własnych zachcianek. Wpadniemy w pułapkę pogoni za przyjemnością.

Osiągniecie stanu dobrego samopoczucia wymaga na początek przemyślenia, co tak naprawdę chcesz uzyskać – jaką potrzebę zaspokoić, czemu jest to takie ważne. Następnie znajdź prawdziwy powód sięgania po słodycze, alkohol, czy kawę. Może tak jak w przypadku Charlesa jesz ciastko, bo potrzebujesz kontaktu z drugim człowiekiem. Teraz wystarczy zamienić niezdrowy nawyk i zaspokoić prawdziwą potrzebę w inny, zdrowszy sposób.

Jeśli jednak decydujesz się na chwilowe przyjemności, ustal sam ze sobą własne zasady. Wyraźnie określ, kiedy jest czas na „ciastko z czekoladą”, a kiedy powiesz: „Nie, dziękuję!”.

Spróbuj też znaleźć przyjemność, która poza chwilą błogości wpłynie
na Ciebie pozytywnie, również w dalszej perspektywie.

A może taką już masz?

RENATA ZOMERSKA – dietetyk/trener/coach